Nowa Zelandia – kraina tak różnorodna, że widząc niektóre krajobrazy na żywo wydawały się aż nierealne. Lasy deszczowe, góry, lodowce, gejzery, geotermia, fiordy, plaże – to wszystko i jeszcze więcej zebrane w jednym kraju. Takie cuda tylko w NZ ! Z drugiej strony, aby tutaj dotrzeć czekał nas niezwykle długi lot: prawie doba spędzona w samolocie to światowy rekord . Było ciężko i dużo zmęczenia, ale zdecydowanie warto. Zapraszam wobec tego na relację filmową: jeden krótszy film na zachętę oraz pełna relacja z naszego prawie 3 tygodniowego pobytu. A po mam nadzieję ciekawym seansie filmowy, na deser równie ciekawa relacja foto.
A więc zaczynamy
stacja Chojna i 1 kilometr z blisko 18 tys. km, które mamy w ciągu najbliższych 3 dni do pokonania. Cel: Auckland, Nowa Zelandia i później już tylko dalej w głąb natury…
Po 5 godzinach lotu przesiadka w Katarze i relaksacyjny spacer po… lotniskowym, bujnym ogrodzie i dalej. Przed nami jeszcze prawie 17 godzina do Auckland w NZ.
Kolejny dzień to dzień tranzytowy: przelot na wyspę południową do Christchurch, a następnie kierowaliśmy się w kierunku półwyspu Banksa, na którym powulkaniczne górskie krajobrazy kontrastują z malowniczymi zatokami. Wyspa południowa mimo iż większa od północnej, zamieszkiwana jest jedynie przez około milion mieszkańców, jest to więc jedynie około 1/5 mieszkańców NZ. W odróżnieniu od wyspy północnej na której panuje klimat subtropikalny , na wyspie południowej panuje klimat umiarkowany. Temperatury są tutaj średnio 3-4 stopnie niższe niż na pn. Następnie kierowaliśmy się dalej na pn. wyspy pd. w kierunku Alp Południowych i najwyższego szczytu Mt. Cook.
Dotarliśmy również ku podnóży Mt. Cook, najwyższego szczytu Alp Południowych. Tam odbyliśmy spacer szlakiem prowadzącym wśród lodowców, alpejskich łąk. Udaliśmy się pod czoło 24-kilometrowego lodowca Tasmana .
Polodowcowe Jezioro Tekapo i Pukaki – woda na żywo miała wręcz niespotykany, lazurowy kolor.
Quenstown – to miasteczko w Nowej Zelandii znane przede wszystkim jako światowa stolica sportów ekstremalnych, lecz jest to miejsce niezwykłe również ze względu na swoje położenie tuż nad jeziorem Wakatipu. Wakatipu to najdłuższe jezioro polodowcowe Nowej Zelandii położone pośród niezwykłej scenerii o długości przeszło 80 km.
Jak już wspominałem, Quenstown = moc atrakcji, światowa stolica sportów ekstremalnych. I postanowiliśmy co nieco spróbować na piekielnie szybkich łodziach motorowych po całkiem wąskiej rzece pośród skał…
Dotarliśmy również i nad morze Tasmana… A zachodnia cześć Wyspy Południowej NZ to cały czas niesamowita przyroda.
Zachodnie wybrzeże Południowej Wyspy i bajeczne formacje skalne, tzw. Skały naleśnikowe, Pancake Rocks / Punakaiki. Po drodze było też Jezioro Nelsona czy przeprawa przez Rzekę Muller.
Przed nami w dalszym ciągu chyba największa atrakcja Wyspy Północnej, czyli Park Narodowy Tongariro. A w oddali Wulkan Ruapehu, czyli dotarliśmy do Parku Narodowego Tongariro. Pacyficzny pierścień ognia.
Kolejny z trekingów odbytych tego samego dnia to niejako próba generalna przed trekingiem Alpine Crossing:spore przewyższenie, podejście pod krater najwyższego wulkanu Nowej Zelandii Ruapehu. Wyżej nie należy podchodzić, gdyż Raupehu to święta góra Maorysów i należy to po prostu uszanować.
Z lądu, wody i powietrza… i ponownie z wody – tym razem Nową Zelandię poznawaliśmy z perspektywy rzeki Kaituna podczas raftingu. Na Kaituna znajduje się najwyższy wodospad dozwolony dla komercyjnych raftingów. Było trochę adrenaliny. Na zdjęciach w zespole razem z anglikami
Było dobrze.
Rotorua – miasto w której znaczną część populacji stanowią rdzenni mieszkańcy NZ czyli Maorysi. Położone jest na znacznych obszarach geotermalnych, a zapach siarkowodoru unoszącego się na co dzień to tutaj norma. Jest tutaj m.in. dość dość regularnie tryskający gejzer, liczne kąpieliska geotermalne, ale przede wszystkim była tutaj największa możliwość poznania sztuki i kultury maoryskiej kultywowanej po dziś dzień. Różnorakie biżuterie wykonywane z twardego kamienia – jadeitu robiły wrażenie. No i mieliśmy okazję zobaczyć na żywo słynny taniec maoryski Haka.
Sekwoje rosnące pośród paproci drzewiastych. Super. Okolice Rotorua.














































































































































































































